*Kuchnia w domu Leonetty*
Violetta
Ach Leon zawsze swoje ja chcę tylko, żeby Raphito miał rodzeństwo, ale słowa Leona mnie uraziły: "Bo jak jesteś w ciąży, nie dasz mi się miziać". Skąd on o tym wie, może się dam, a może nie. Wiem zrobię mu kawał.
Moje rozmyślenia przerwał, Leon z naszym synkiem, którego odebrał od Marco i Fran.
Hej kochanie, ktoś tu chciał Cię zobaczyć - powiedział mój oficjalny mąż
Oooooo, moje małe kochanie - podbiegłam i wzięłam maluszka
Chodziło mi o mnie - powiedział mój mężunio
Chyba dziś w nocy, mnie za dużo naoglądałeś - odparłam, na co Leon obraził się na mnie
Och, Leon - powiedziałam i musnęłam lekko jego usta, na co on pogłębił pocałunek i posadził mnie na blacie kuchennym.
Leon, stop!! - krzyczałam, na co on przyciągał mnie do siebie jeszcze mocniej, próbując ściągnąć mi bluzkę.
Och już dobrze - odparł
No, mam taką nadzieję, idę do gabinetu, pouzupełniać papiery - powiedziałam
Dobrze, a na stoliku w korytarzu masz jeszcze papiery, przyjęcia do firmy moich rodziców - powiedział
Dobrze słonko, a tak z innej beczki, myślałam może załatwimy naszemu maluszkowi nianię na kilka dni? - zapytałam
No nie wiem kotku - odparł z kwaśną miną
No ok - powiedziałam
Czekaj, czekaj mam już kandydata co powiedz na Diego, bardzo lubi naszego synka - powiedział Leon
Tak, dobrze to zawołaj go tu, zajmie się nim od zaraz - powiedziałam
Ok, ok - odparł mój kochany mężulek
*Tym czasem w domu Ludmiły*
Ludmiła
Mieszkam z Fede, gdyż mi się oświadczył! Po weselu Violi i Leona, poszłam do Fede i się mi oświadczył. Och było cudownie. Później pokazał nasz nowy dom. Jestem teraz w kuchni i robię kanapki, zaraz pewnie Federico się obudzi i zjemy i oczywiście pójdziemy do studio, ba ja mam do poprowadzenia 5 lekcji, a Fede pomaga mi w tym, gdyż Camila zatrudniła go jako mojego pomocnika.
Ludmi, moja kochana, co tam u Ciebie - powiedział Fede zaspanym głosem
Robię śniadanie - odpowiedziałam, po czym musnęłam wargi mojego towarzysza
Idziemy do studia? - zapytał mnie
Tak, tak tylko zjedz, a ja idę się przygotować - odparłam i udałam się do mojej garderoby wybrałam gustowny i stanowczy strój do pracy, później muszę się przebrać na zajęcia z moją klasą.
Mam nadzieję, że mój ubiór spodoba się Fede, jak nie uduszę go!
Federico!!! - krzyczałam
Tak, kotku - odparł
Widziałeś gdzieś mój malinowy błyszczyk?- spytałam
Tak, leży na stoliku w przed pokoju - powiedział
A możesz mi go przynieść? - zapytałam ponownie
Pewnie - powiedział
Proszę, łohohoho pięknie wyglądasz - zrobił wielkie oczy
Och dziękuję - powiedziałam
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, ciekawe kto to?
Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam zapłakaną...
//Misiaczek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz