No dobrze, pana narzeczona jest w ciąży, niestety nie jest najlepiej musiała upaść na brzuch. Więc jest małe ryzyko, że dziecko umrze już w brzuchu matki - powiedział lekarz
Tak upadła na brzuch, ale w porę ją złapałem, przynajmniej tak sądzę - odparłem
Dobrze, jak się coś zmieni zawiadomię pana - powiedział lekarz
Mogę do niej wejść? - zapytałem w ostatniej chwili
Tak, oczywiście sala nr 23, rząd A - odparł
Dobrze - odpowiedziałem
Violetta
Obudziłam się w szpitalu, czemu? Co mi się stało?
Myśli przerwał mi Leon i Ludmiła. No właśnie Ludmiła co ona tu robi?
Cześć Violetta jak się czujesz? - zapytała po czym podeszła do mnie i przytuliła
Cześć Lud, nie najlepiej - odpowiedziałam, po czym napiłam się soku
Violetta, muszę Ci coś powiedzieć - powiedział stanowczo Leon
Tak? - zapytałam na razie spokoje, do puki nie usłyszałam
Viola, ciąża może być zagrożona - dokończył Leon
Co? Violetta kiedy jak i gdzie? Jak to ciąża - zakłopotana Lud pytała i pytała
Ludmiła - zaśmiałam się
*rok później*
Violetta
Urodziłam synka, którego nazwałam Raphita. W skrócie Raphi.
Dzisiaj mój ślub.
Bardzo się denerwuję już jestem w swojej sukni ślubnej. Jedynym problemem jest, że nie ma Angie i mojego taty. Ale cóż ich wybór, powiedzieli mi jak urodziłam synka, że mnie nienawidzą.
Dziewczyny mnie uczesały, a dokładniej zrobiła to Lara, co mnie zdziwiło uczesała mnie przepięknie kiedy skończyła uśmiechnęła się z Ludmi która już mnie umalowała.
Moim zdaniem wyglądam cudnie.
Leon
Jestem już gotowy, wedłyg chłopaków wyglądam cudnie
//Misiaczek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz