Violetta
Jestem już na łące. Czekam już na Leona 10 minut.
Kurde! Dlaczego on się spóźnia? - mamrotałam pod nosem, gdy podszedł do mnie.
Sorka, za spóźnienie - powiedział na luzie
Leon ja... muszę ci coś powiedzieć... - gdy nagle mi przerwał
Nie mów, że... - tym razem ja przerwałam
Leona ja jestem z tobą w ciąży!!! - krzyczałam, gdy Leon chwycił mnie w tali i podniósł do góry i okręcił krzycząc: "Będę ojcem, jejejejeje"
Gdy odłożył mnie na ziemię powiedział w zasadzie go nie słuchałam tylko usłyszałam, że coś tam o mieszkaniu. Nagle moim myślą przerwał Leon.
Violetta!!! Czy ty mnie słuchasz? - zapytał
Takk, eee to znaczy nie zamyśliłam się, wybacz - odparłam
Aha więc mówię, że może w takiej sytuacji zamieszkamy razem? - włosy dęba mi stanęły
Ale że co???? - zapytałam po czym zrobiło mi się słabo i chyba padłam na ziemię.
Leon
No nie Violetta zemdlałam muszę ją zabrać do szpitala.
*W szpitalu*
Czekam na lekarza, który ją bada.
Czekam i czekam aż łaskawie wyszedł.
Pan jest kimś z rodziny Violetty Castillo? - zapytał
Taaa, jestem... Narzeczonym tak narzeczonym - odparłem
No dobrze, pana narzeczona jest w ciąży, niestety nie jest najlepiej musiała upaść na brzuch.
//Misiaczek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz