Was tu było:

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 5 "Ciąża zagrożoną?"

Violetta 
Jestem już na łące. Czekam już na Leona 10 minut. 
Kurde! Dlaczego on się spóźnia? - mamrotałam pod nosem, gdy podszedł do mnie. 
Sorka, za spóźnienie - powiedział na luzie 
Leon ja... muszę ci coś powiedzieć... - gdy nagle mi przerwał 
Nie mów, że... - tym razem ja przerwałam 
Leona ja jestem z tobą w ciąży!!! - krzyczałam, gdy Leon chwycił mnie w tali i podniósł do góry i okręcił krzycząc: "Będę ojcem, jejejejeje" 
Gdy odłożył mnie na ziemię powiedział w zasadzie go nie słuchałam tylko usłyszałam, że coś tam o mieszkaniu. Nagle moim myślą przerwał Leon. 
Violetta!!! Czy ty mnie słuchasz? - zapytał 
Takk, eee to znaczy nie zamyśliłam się, wybacz - odparłam 
Aha więc mówię, że może w takiej sytuacji zamieszkamy razem? - włosy dęba mi stanęły 
Ale że co???? - zapytałam po czym zrobiło mi się słabo i chyba padłam na ziemię. 
Leon 
No nie Violetta zemdlałam muszę ją zabrać do szpitala. 
*W szpitalu* 
Czekam na lekarza, który ją bada. 
Czekam i czekam aż łaskawie wyszedł. 
Pan jest kimś z rodziny Violetty Castillo? - zapytał 
Taaa, jestem... Narzeczonym tak narzeczonym - odparłem 
No dobrze, pana narzeczona jest w ciąży, niestety nie jest najlepiej musiała upaść na brzuch. 

//Misiaczek 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz